Świadectwo Grzegorza

Drukuj

Świadectwo Grzegorza - maj 2015

Mam na imię Grzegorz. Chciałem opowiedzieć o moim spotkaniu z Matką Bożą przy okazji ostatniej peregrynacji kopii Obrazu Jasnogórskiego w naszej parafii.
Moje relacje z Matką Bożą są dosyć oficjalne, jak to z Matką, a nie Mamusią...

Czytaj więcej...

Świadectwo Emilii

Drukuj

Świadectwo uzdrowienia Emilii (nadesłane 22.04.2014)

Pierwszy raz poszłam na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie w listopadzie 1997 roku, do Kościoła Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, modlić się z mężem za przyjaciela leżącego w szpitalu na raka kości kręgosłupa. Mszę Św. Odprawiał ks. Krzysztof Pelc z mojej parafii na Bemowie. Księdza Krzysztofa dawno u nas nie było, był wówczas oddelegowany do innej parafii., więc bardzo chciałam się z nim przywitać, lecz nie wiedziałam jak to zrobić. W czasie Mszy Św. Przyszło jeszcze silniejsze pragnienie, nie wiedziałam co to jest, nigdy przedtem nie miałam takiego odczucia, czułam tak jakby sam Pan Jezus był wśród nas przebrany w szaty kapłańskie. Przed Komunią Św. odczułam ogromne pragnienie, żeby dotknąć się jego szaty. Było to tak silne pragnienie, że tylko o tym myślałam, ale nie wiedziałam jak to zrobić...

Czytaj więcej...

Świadectwo Marcina

Drukuj

Szanowny Panie Boże,

Mam na imię Marcin, mam 28lat i od kiedy pamiętam byłeś kimś ważnym w moim życiu. Wychowała mnie mama i zawsze byłem blisko Kościoła, blisko w znaczeniu niedzielnej mszy i w miarę regularnej spowiedzi. Czasami było lepiej czasami może gorzej, ale ogólnie blisko. Tak upłynęło mi dzieciństwo, szkoła, studia i wielkie dzięki za to wszystko.
Był czas, gdzieś w okolicy trzeciej klasy liceum, kiedy to spotkałem w swoim życiu osobę, która opowiedziała mi o Tobie. Słuchałem z fascynacją, kim jesteś i jakich rzeczy dokonujesz w moim życiu. Dowiedziałem się również, że prawdziwa wędrówka z Tobą zaczyna się od oddania Tobie życia. Coś w stylu królowania na moim tronie, moje decyzje, moje życie, moje sprawy, moje wybory. To wszystko zamieniłem, bo co miałem do stracenia, na Ciebie. Powiedziałem Ci wtedy, pamiętam jak dziś: „Boże, ja kierowca mojego życia, ja król mojego życia, oddaję stery Tobie, bo Ty jesteś najlepszy w te klocki, Ty wiesz, dokąd zmierzamy i kiedy skręcać jak będzie tego potrzeba”. Tak się stało. Następny dzień nie różnił się niczym szczególnym od poprzednich, no może poza tym, że było mi z czasem dobrze, zawsze ludziom mówiłem: „nie martw się, jestem w dobrych rękach”. Twoich rękach, ale większość często nie wiedziała, o co chodzi.

Czytaj więcej...

Świadectwo Elżbiety

Drukuj

Do Odnowy w Duchu Świętym Pan Jezus zaprosił mnie prawie 7 lat temu. Na mojej drodze postawił Anię, która zaprosiła mnie na spotkanie. Poszłam tam z ciekawości. Na pierwszym spotkaniu byłam bardzo zaskoczona. Obecni tam ludzie klaskali w dłonie, podnosili ręce do góry i coś mówili jeden przez drugiego. Pomyślałam, więcej tu nie przyjdę. Co ja tu robię. Ale za tydzień coś mi mówiło idź jeszcze raz. Kiedy przyszłam na spotkanie drugi raz zobaczyłam, że ci ludzie są bardzo radośni i uśmiechnięci. Pomyślałam sobie, że może warto tu przychodzić. Na trzecie spotkanie przyszłam już nie z ciekawości, ale z potrzeby serca.

Czytaj więcej...

Świadectwo Teresy

Drukuj

Katecheza na REO o Duchu Świętym -13.05.2008 

Mam na imię Teresa. Jestem żoną, matką trojga dorosłych już dzieci. We wspólnocie w naszej parafii jestem 10 lat.

Mówić o Duchu Świętym jest trudno. Dla mnie, ale myślę, że dla wielu osób, to COŚ bardzo ulotnego, nieuchwytnego. JEST albo GO nie ma. Trudno GO zrozumieć.

Przychodząc do Wspólnoty szukałam, jak każdy. Trudno mi wtedy było określić – czego lub kogo szukam. Teraz wiem – szukałam BOGA-MIŁOŚCI. Wtedy dla mnie Bóg – to był Jezus. Modliłam się też do Matki Najświętszej– i na tym koniec.
Modlitwy we Wspólnocie, głoszone katechezy ukazały mi, że jest jeszcze Duch Święty. Każdy przecież wie z katechizmu w II klasie przed I Komunią Św. że jest Duch Św. Ale wiedzieć to nie wszystko. Tu – we Wspólnocie – po odbytym REO otworzyły się moje oczy i uszy. Zaczęłam pragnąć i szukać. A DUCH ŚWIĘTY i jego łaska dopełniły reszty.

Czytaj więcej...

Świadectwo Basi

Drukuj

Świadectwo złożone w dniu 6 czerwca 2009r. na Pl. Piłsudskiego w Warszawie 

Moje 30 lat z Ojcem Świętym Janem Pawłem II

Mam na imię Barbara. Gdy 2 czerwca 1979 r.  Ojciec Święty  Jan Paweł II przyjechał po raz pierwszy do Polski - byłam młodą mężatką, matką dwóch maleńkich  synów. Już sam wybór Polaka na Stolicę Piotrową był dla mnie ogromnym przeżyciem. Nie byłam wtedy  blisko Boga, chociaż sama uważałam się za bardzo dobrą katoliczkę. Myślałam, że jak chodzę do kościoła to wystarczy. Z sakramentów świętych korzystałam rzadko - przecież ja nic złego nie robię, to np. z czego mam się spowiadać. Z liturgii też niewiele rozumiałam. I tak sobie żyłam….  Mój Boże!

Czytaj więcej...

Świadectwo Anny

Drukuj

Świadectwo złożone w czasie czuwania w Wigilię Zesłania Ducha Świętego 30 maja 2009r. w Kaplicy Aniołów.

Nazywam się Ania, mam 31 lat. Do Odnowy w Duchu Świętym należę od prawie 4 lat. Nim wstąpiłam do wspólnoty byłam bardzo pokaleczona życiem, bez nadziei,  zamknięta, smutna, pełna nienawiści do ludzi, wściekła na wszystko i na wszystkich, zakompleksiona, pełna buntu do otaczającego mnie świata, szukającą miłości drugiego człowieka, która to, była dla mnie ratunkiem i schronieniem.
Gdy już znalazłam mojego wymarzonego mężczyznę, gdy już się zaręczyliśmy, przyszły „trudności”. Dodam jeszcze, iż nasz związek nigdy nie mógłby być zawarty sakramentalnie, gdyż mój narzeczony był „rozwodnikiem” ale niestety tylko według prawa cywilnego, wciąż pozostawał mężem w oczach Boga i kościoła. Nie sprawiało mi to większego kłopotu, bo przecież miałam już swoją miłość, mieszkaliśmy razem, planowaliśmy ślub a co za tym idzie powiększenie rodziny.

Czytaj więcej...

Świadectwo Przemka

Drukuj

Świadectwo złożone w czasie czuwania w Wigilię Zesłania Ducha Świętego 30 maja 2009r. w Kaplicy Aniołów.

Mam na imię Przemek,  jestem w tej wspólnocie dwunasty rok. Do tej pory unikałem składania świadectwa, bo tak właściwie to nie wiedziałem o czym mam mówić. Chociaż przed Odnową moja praktyka religijna była w kratkę, to jednak zawsze byłem mniej lub bardziej wierzący. Nawet kiedy byłem dorastającym nastolatkiem i czasami deklarowałem ateizm, to gdzieś głęboko tliło się we mnie małe światełko wiary. Tak samo w życiu dorosłym i w małżeństwie całkiem przeciętna praktyka religijna towarzyszyła mi cały czas. Tak że ani gwałtownego nawrócenia, ani spektakularnego uzdrowienia w moim życiu nie doświadczyłem, ot po prostu przychodziłem na spotkania i to wszystko.

Czytaj więcej...

           logomkdd 

Copyright© 2014 Odnowa w Duchu Świętym Warszawa "Michael"