O. Manjackal: Polsko, bądź bardziej katolicka!

Drukuj

o.Manjackal - rekolekcje 2015

 Charyzmatyczny kapłan z Indii przestrzega przed coraz większą tolerancją zła.

 O nieustannym badaniu swojego sumienia, powszednich grzechach, które lekceważymy i coraz większej tolerancji dla zła, mówił w Warszawie o. James Manjackal ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętego Franciszka Salezego (MSFS). W pierwszym dniu czterodniowych rekolekcji jego nauk w hali Centrum MT Polska, słuchało prawie 5 tys. osób  z całej Polski. Spotkanie odbywa się pod hasłem zaczerpniętym z Księgi Zachariasza: "Nie siła, nie moc, ale Duch mój dokończy dzieła - mówi Pan zastępów". Zanim rozpoczęła się wspólna modlitwa, na scenę procesyjnie wniesiono relikwie kilkunastu świętych, m.in. bł. ks. Jerzego Popiełuszki, św. Jana Pawła II, św. Faustyny oraz figurę św. Michała Archanioła z Groty Objawień na Górze Gargano.

Ojciec James z Indii witany był owacyjnie, gdy przy pomocy współpracowników, wstał z wózka i powoli wchodził po schodach na podium. Ustępujący niedowład jest skutkiem choroby Guillaina-Barrego, której atak misjonarz przebył w 2012 r. i która tylko cudem nie zakończyła się dla niego śmiercią. W ubiegłym roku ojciec powrócił do misji głoszenia Słowa Bożego i posługi uzdrawiania, którą prowadzi od 41 lat. Jego rekolekcji słuchały już tysiące osób w 103 krajach, na wszystkich kontynentach. Dzieli się z innymi tym, co sam otrzymał: niezwykłym doświadczeniem Ducha Świętego, który uzdrowił go fizycznie i duchowo oraz uczynił zdolnym do głoszenia nauki Jezusa.

- Wielu katolików nie zna mocy Ducha Świętego. Ja też jej nie znałem w młodości, nawet będąc w seminarium. Dopiero, kiedy pewien młody człowiek pomodlił się nade mną, kiedy zostałem uwolniony z nałogów, odbyłem spowiedź z całego życia, Pan uzdrowił mój smutek, stałym się nowym człowiekiem - mówił o. James.

Charyzmatyk podzielił się swoimi doznaniami, kiedy leżąc sparaliżowany, w śpiączce, podłączony do respiratora zobaczył niebo, piekło, czyściec i ukrzyżowanego Jezusa, który wypominał mi najstraszliwsze grzechy.

- A ja myślałem, że jestem święty. Głosiłem przecież tysiące rekolekcji, ochrzciłem wielu muzułmanów, byłem więziony bity, pościłem, modliłem się, co dwa tygodnie chodziłem do spowiedzi... Pan zobaczył, że moja biała szata jest brudna. Moje serce było brudne brakiem przebaczenia i wielkim gniewem, kiedy w młodości nie mogłem pogodzić się z przedwczesną śmiercią ojca. Pan powiedział mi, że jestem mordercą, bo gdy nienawidzę swego brata, to tak jakbym był jego zabójcą. Że jestem cudzołożnikiem. Chociaż nigdy nie byłem z kobietą. Za to w młodości zdarzało mi się na nie zerkać. Słyszałem wtedy, nawet od księży, że mężczyzna jest przecież z krwi i kości, że to normalne. Nie spowiadałem się z tych myśli, pewnych rzeczy nawet nie nazwałem. I Pan mi to wytknął - mówił charyzmatyk.

Rekolekcjonista zachęcał, aby nieustannie badać swoje sumienie, dbać o biel swojej duchowej szaty. Odbywać częste i dogłębne spowiedzi. Wielu posłuchało go od razu, bo do kilkunastu kapłanów, którzy spowiadali na obrzeżach hali, przez cały dzień ustawiały się długie kolejki.

- Często swoje grzechy tłumaczymy: to taka moja słabość! Papierosy, alkohol... A Duch Święty przychodzi nam z pomocą w naszych słabościach. A jeśli Duch w nas działa, polegamy na Jego mocy, a nie na swojej - podkreślał rekolekcjonista, dodając, że on też radykalnie rzucił cygara, ulubioną filiżankę kawy, kieliszek wina do obiadu, bo zdecydował, że nie chce w życiu "podpórek", że moc będzie czerpał z Ducha. - Moje dzieci, chrześcijanin nie jest słaby, ale pełen mocy Ducha! - nawoływał.

- Alleluja! - odpowiadali słuchacze.

Ojciec James podkreślał, że to właśnie Duch daje nam łaskę do kochania Boga i naszych nieidealnych bliźnich. Daje siłę do przebaczenia mężowi, który zdradził; żonie, która obmawia; złośliwej sąsiadce, dzieciom, które sprawiają trudności, bliskim którzy nas zranili. To On uzdalnia nas do modlitwy, a nawet modli się za nas, kiedy jesteśmy w tym niedoskonali. Umożliwia nam zażyłość z Bogiem, która pozwala nam zwracać się do Niego "Ojcze, Tatusiu...".

- Tylko, kiedy dajemy się prowadzić Duchowi Świętemu, możemy wieść życie, które podoba się Bogu - podkreślał o. James. - W nas samych ciągle rozgrywa się walka pomiędzy pożądaniami ciała, a pragnieniami ducha. Ale pamiętajmy, że życie w Królestwie Bożym to życie w Duchu. Dążności ciała prowadzą do śmierci.

Rekolekcjonista przypomniał opis uzdrowienia paralityka, którego z powodu tłumów, przyjaciele spuścili przez dach do stóp Jezusa. Zależało im na uzdrowieniu fizycznym. Tymczasem Jezus zanim go uzdrowił, odpuścił mu grzechy.

- Przyszła do mnie kiedyś siostra zakonna i powiedziała, że była na moich rekolekcjach, modliła się, ale nadal cierpi na dokuczliwe migreny - mówił o. Manjackal. - Usłyszałem wtedy w sercu imię: Matylda. Zapytałem siostrę o co chodzi z tą Matyldą. A ona mówi, że to była nielubiana przez nią matka generalna. "Ale ona już dawno nie żyje" - dodała siostra. Dopiero, kiedy z całego serca jej przebaczyła - bóle głowy ustąpiły. Kochane moje dzieci, badajcie, czy trwacie w Chrystusie, w świętości życia. Jeśli żyjesz w grzechu i modlisz się o uzdrowienie, to Bóg najpierw daje ci łaskę nawrócenia. Bo bardziej zależy mu na twojej duszy, niż na ciele. Jak możesz oczekiwać błogosławieństwa od Boga, jeśli nie chcesz się zmienić? Może nawet często się spowiadasz, ale się nie zmieniasz!

Zdaniem o. Jamesa wielu grzechów nie nazywamy już po imieniu, nie klasyfikujemy jako zło. Życie niemoralne, grzeszne prowadzą małżonkowie korzystający z pornografii, nierządem jest współżycie przed ślubem, a rodzice "przymykający oko" na mieszkanie ich córki z chłopakiem bez ślubu, muszą pamiętać, że to nie jest norma. Także homoseksualizm jest grzechem, za który Bóg srodze pokarał mieszkańców Sodomy i Gomory, burząc te bogate miasta.

- Nawet niektóre państwa uchodzące za katolickie legalizują związki homoseksualistów. A kara Boża za to może się przydarzyć także w naszych czasach - przestrzegał o. James. - Polacy, kocham was, ale bądźcie prawdziwymi katolikami i starajcie się, żeby wasz kraj był bardziej katolicki. To znaczy taki, w którym żyje się wartościami zaczerpniętymi z Biblii i nauczania Kościoła.

W przerwach między konferencjami o. James kładł ręce na chorych i modlił się nad nimi. Podczas każdych rekolekcji charyzmatyk wyraźnie zaznacza, że żaden człowiek nie ma mocy uzdrawiania. Uzdrawia tylko Jezus. Pierwszy dzień rekolekcji zakończył się Mszą św., adoracją Najświętszego Sakramentu i modlitwą o uzdrowienie.

 

źródło: warszawa.gosc.pl

 

           logomkdd 

Copyright© 2014 Odnowa w Duchu Świętym Warszawa "Michael"